niedziela, 7 sierpnia 2011

Landryna.

A oto efekty pracy ostatnich kilku dni - zwiewna i niezwykle delikatna chusta, którą robiłam z kid silka dropsowego. Wzór zaczerpnięty ze strony DROPSa. Poszły 3 motki. Zakończenie chusty musiałam jednak trochę zmodyfikować, bo inaczej na ostatnich kilka rzędów zabrakło by niteczki.
Zdjęcia niestety nie są powalające, ale robione były w tempie ekspresowym, bo dzisiaj wyjeżdżam.
Mam wielką nadzieję, że chusta spodoba się właścicielce.




















czwartek, 28 lipca 2011

Biały szal.

Przeglądając swoje fotki natrafiłam na zdjęcia szala, który zrobiłam piękną wiosenką.
Piękna ona była, bo miałam wtedy nózię w gipsie, co skutkowało przymusowym
siedzeniem w domu i ogromem czasu, który spożytkować mogłam w ulubiony sposób :)
Szal zrobiłam z 0,8 motka wełny DLG, drutami chyba/?/ 4,5. Wzorek to "Chinese Lace".
Pierwszy raz robiłam dwustronnym ażurkiem i mogę powiedzieć, że na nudę
w czasie robienia narzekać nie mogłam :)
Niestety zdjęcia nie oddają urody szala, bo nie umiem ich robić :(.








niedziela, 17 lipca 2011

Kłopoty techniczne i coś na otarcie łez.

Nic kompletnie nie rozumiem. Cosik się stało z moim blogiem, bo czasem nie mogę się nań zalogować, a już w ogóle nie mogę zostawiać komentarzy na innych blogach :((
Może to się zmieni niebawem?
A może ktoś miał podobne problemy i może coś mi doradzić ? Będę wdzięczna za pomoc.
Na szczęście na otarcie łez mam w domciu kilka chusteczek, które udziergałam w tzw. międzyczasie.
Dziś łezki ocieram / tylko kłaczki mi do oczu wchodzą ;)) /znaną wszystkim doskonale Gail, którą zrobiłam z 1 motka kid moher alize.
Pozostałe dziergadełka pokażę jak się zmobilizuję i je obfocę /brrr/.



niedziela, 22 maja 2011

Summerowa bluzeczka.

Dawno temu robiłam mnóstwo swetrów i bluzeczek dla siebie i siostry. Obie uwielbiałyśmy je nosić i w każdym wyglądałyśmy dobrze. W którymś momencie życia straciłam do nich serce. Niemal przestałam je robić i nie lubiłam ich nosić. A jak już coś wyprodukowałam, to zazwyczaj mi się nie podobało, a już w ogóle nie podobałam się sobie ja, ubrana w "toto".
W owym czasie mało dziergałam i były to głównie nieubraniowe robótki. Ostatnio postanowiłam to zmienić. Wydziergałam letnią bluzeczkę, którą dopiero dzisiaj udało mi się "obfocić".  Zrobiłam ją z 2,3 motka bordowej bawełny z wiskozą - summer, na drutach 3,25.


I jeszcze zdjątko na ludziu. Niezbyt jednak reprezentacyjne, bo szczerze mówiąc, nie znoszę jak robi się mi zdjęcia. Unikam tego bardziej niż diabeł święconej wody.


Muszę przyznać, że bluzeczka mi się bardzo podoba. Robiłam ją bezszwowo, ale od dołu, bo bardziej mi się podoba niż od góry. Może dlatego, że jeszcze od góry żadnej bluzeczki, ani sweterka nie robiłam :))
A tak się w tej robocie rozpędziłam, że zaczęłam kolejne bluzeczki. Jedną z alminy, a drugą z sonaty, że nie wspomnę o bambusiku.

czwartek, 5 maja 2011

Jak dwie krople...

Ostatnio znalazłam mały, samotny kłębuszek wełenki DLG i zabawiłam się w pajączka.
"Utkałam" szarą pajęczynkę i nawet udało mi się w nią złapać niezłą zdobycz :)







W czasie sesji zdjęciowej, upolowana ofiara tak zachwyciła się pajeczynką i tak mnie omotała, że zanim się spostrzegłam obiecałam jej zrobić dwie osobiste pajęczynki. I kto w końcowym efekcie został ofiarą? Pierwszą obiecaną "sieć" wydziergałam w czasie zimowego, majowego weekendu. Jest to bliźniacza siostra szarej pajęczynki, ale przypomina raczej ówczesną pogodę, dlatego bardziej pasuje do niej nazwa "śniegowe płatki".
Zresztą oceńcie sami.






 Chustę zrobiłam z 1 motka włóczki bamboo fine, kolor ecru, drutami nr 5. Zastanawiałam się jaka będzie po blokowaniu, ponieważ nie miałam doświadczeń w tym zakresie z bambusem.
Jednak udało mi się ją zblokować, ale blokuje się średnio. Póki co, trzyma formę, ale jak będzie później, tego nie wiem. Natomiast z całą pewnością po blokowaniu bambusik jest nieco mniej milusi.
W obu przypadkach wykorzystałam wzór "Teardrop".

czwartek, 28 kwietnia 2011

Tęcza.

Prawie rok temu stałam się właścicielką pięknej wełenki kauni. Zaraz też zaczęłam dłubać z niej chustę. Jednak coś mi nie pasowało i chuścinka zamieniła się na powrót w kłębuszek.
Gdy w moim życiu zaczął dominować kolor czarny, sięgnęłam po nią, aby nadać mu trochę kolorów.
Powstała moja własna tęcza.
                                                       " Tęcza, tęcza, cza, cza, cza,
                                                         czarodziejska chusta ta.
                                                         Przez tę tęczę cały świat
                                                         kolorowy uśmiech ma."

 Wzór to "Feather duster". Dziergałam ją na drutach 4,5.








.

środa, 20 kwietnia 2011

Nieoczekiwana zmiana zdania.

Do niedawna moje dziecię na wzmiankę, że może wydziergam sweterek dla niej na drutach, uciekało gdzie pieprz rośnie. Z robótkowych rzeczy akceptowała jedynie szaliki i czapki. 
Tymczasem, pewnego dnia spytała, czy potrafiłabym zrobić taki sweter, który jej się spodoba?
Wzór i wełnę wybrała sobie sama.
A ja, zabrałam się czem prędzej do dziergania, bo nie chciałam zawieść pokładanych we mnie nadziei.
Już dawno nie robiłam takich małych sweterków (rozmiar 34/36) i zapomniałam, jak szybko ich przybywa.
Uporałam się z nim w ciągu 3 dni. Dzięcię zachwyciłam. Natomiast najśmieszniejsze jest to, że szukanie odpowiednich guzików, które by przypadły do gustu wlaścicielce - trwało 3 tygodnie.
W taki sposób sweterek miał swoją premierę dopiero dzisiaj.




 Oryginał można znaleźć tu. Zastanawiam się po co kupiłam ten wzór, bo i tak robiłam sweter ze zdjęcia. Podobno robi się toto od góry, ale ja nie potrafiłam tego wyczytać i wobec tego zrobiłam od dołu.
Poszło rewelacyjnie.
Włóczka to cashmira fine, kolor petrol. Zużyłam 20 dag.